Palawan – Puerto Princesa

Jestesmy na Palawanie – przyrodniczy filipinski raj. Zrobilismy wszystko, zeby tu sie znalezc. troche pozmienialismy plany i wysuplalismy 7-8 dni. Twarde ladowanie na zalanym deszczem pasie lotniska w Puerto Princesa. Kazdy z pasazerow dostaje parasol, ktory oddaje po przejsciu okolo 30-40m pod blaszanym daszkiem. Po kilku minutach bagaze z samolotu przywoza pracowanicy dwoma wozkami i przekladaja na jajowata tasme kresaca sie w kolko. Caly czas leje desz. Bierzemy tricyclai szukamy noclegu. W drugim z koleii zostajemy. Przy piwkach czekamy, az choc na chwile przestanie padac.
Miasteczko to trzy ulice na krzyz. Dobry obbiadek po meksykansku we Fresh Cafe i ruszamy pokrecic sie po miescie. Najciekawsze miejsca to market i port, w ktorym dolaczamy do grupki dzieciakow rzucajacych kamieniami do wody z gorki rzwiru. Fajnie spedzony czas … duzo zabawy i wyglupow. niestety i to przerwala kolejna ulewa. Wysepki otaczajace zatoke szybko zniknely z zasiegu naszego wzroku przykryte szara chmura. Strugi deszczu znowu opanowaly okolice.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *